W KOMNACIE DONNY ANNY
Michael Handelzalts, HAARETZ NEWSPAPER
Przedstawienie Giovanni w reżyserii Grzegorza Jarzyny jest znakomitą próbą współczesnego teatru polskiego. Reżyser oparł sztukę na Don Giovannim Mozarta i Don Juanie Moliera, ale potraktował ją jak swoją własność. Krytykom nie mieści się to w głowie.
(...) Aby spektakl właściwie ocenić, trzeba znać dobrze jego źródła: zarówno Don Giovanniego Mozarta do libretta Lorenza da Ponte, jak i dramat Don Juan Moliera, na którym da Ponte się oparł. W realizacji Jarzyny słychać nagrane specjalnie na jej potrzeby arie operowe (...). W sztuce wykorzystano też swobodną adaptację tekstu Moliera, aby stworzyć dzieło mówiące nie tylko o bohaterze pełnym nienasyconych żądz, ale także o hedonistycznym, dekadenckim społeczeństwie, w którym żyje.
Spór między zwolennikami i przeciwnikami przedstawienia ogniskuje się wokół granic tego, co dopuszczalne: czy reżyserowi wolno traktować dzieło Mozarta jak swoją własność? Dlaczego nie oparł się na samym Molierze? Jarzyna wykorzystuje operę po to, by rozbić jej sztuczność. Niekiedy pozwala zabrzmieć całym utworom tak, jak zostały skomponowane. Sporządzono jednak nagrania a śpiewacy wykonują swoje partie z przesadną operową manierą (zaś aktorzy na scenie wykonują jedynie gesty i poruszają ustami). Zajście w operze reprezentuje świat moralności, który toczy walkę z rozpasanym Giovannim, próbując narzucić mu swoje konwenanse. Po przedstawieniu Giovanni urządza niezaplanowane przyjęcie w swoim penthousie. Kwartet smyczkowy gra (oczywiście, Mozarta) na tle nieba nad miastem, goście zaś na oczach widowni rozbierają się i wkładają stroje z epoki, co prowadzi do „orgii" w stylu Osiem i pół Felliniego. W jej kulminacyjnym momencie Giovanni wjeżdża na scenę na grzbiecie Leporella podobnie jak Marcello Mastroiani na grzbiecie Anity Ekberg. W sztuce Moliera Leporello wypowiada złożony z banalnych stwierdzeń monolog, w którym karci swojego pana. Zazwyczaj aktor wypowiada te zdania jednym tchem, aby podkreślić ich pustkę i niedorzeczność. W tej realizacji Giovanni obłapia Donnę Elvirę, która mimo urazy przyszła jednak na przyjęcie, natomiast zdania wypowiadane przez Leporella - „Salonowcy gonią za modą. Moda płynie z wyobraźni. Wyobraźnia jest własnością duszy" - brzmią jak oddzielne stwierdzenia, niemal jak głos sumienia dochodzący ze świata prawdy. W kulminacyjnym momencie przedstawienia, podczas przyjęcia, Donna Anna rzekomo rozpoznaje w Giovannim człowieka, który zamordował jej ojca. Przy dźwiękach arii, w której opowiada, co zdarzyło się u niej w domu, widać rekonstrukcję zdarzenia, tym razem po lewej stronie sceny. Obecna rekonstrukcja obejmuje również to, czego nie widzieliśmy wcześniej, po śmierci ojca. Donna Anna, jak się okazuje, wiedziała dokładnie, kto był jej partnerem w niemal perwersyjnej przygodzie erotycznej. W tej wersji - różniącej się detalami od pierwszej - po tym, jak Giovanni zabija ojca, dwoje kochanków kontynuuje akt przy jego zwłokach, jak gdyby nic się nie stało. Dopiero wtedy przybywa Ottavio, Donna Anna zaś zmienia partnerów, poniekąd zmuszając Ottavia, by doprowadził do końca to, co rozpoczął Giovanni.
Możliwe, że Giovanni łamie ogólnie przyjęte zasady moralne, czyni to jednak w społeczeństwie, które sztukę tego rodzaju przyjmuje życzliwie - nawet jeśli się do tego nie przyznaje, woląc się stroić w szacowne, operowe szaty. Lecz i Giovanniemu brzydną dekadenckie rozkosze. Sceny ohydnego obżarstwa nie powstydziłby się Hanoch Levin. Posąg zamordowanego ojca, w który wcielił się śpiewak operowy, wykonuje swoją arię na żywo, a nie z playbacku, jak poprzednio. Naraz muzyka Mozarta, reprezentująca wcześniej sztuczną, konwencjonalną obyczajowość, nabiera cech prawdy, która gromi świat wyzbyty moralności, porządku, prawa, a nawet poczucia zadowolenia. Sztuka ta jest znakomitą próbą (istnieją też, niestety, gorsze) współczesnego teatru polskiego, w którym reżyser odgrywa główną rolę i wolno mu zrobić wszystko. TR Warszawa, gdzie jest wystawiana - obok dramatów takich jak Krum Hanocha Lewina czy Dybuk Anskiego (oba w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego; w Dybuku Orna Porat gra w jidysz postać Cadyka) - należy do najbardziej interesujących.
