Słowo w roli głównej

Michalina Łubecka, GAZETA WYBORCZA Bydgoszcz

To ono było najważniejsze w poniedziałkowych pokazach Festiwalu Prapremier. W odegraniu trudnej roli pomogły mu świetne pomysły reżyserów i brawurowe aktorstwo.

Pierwsza w historii bydgoskiej imprezy wizyta warszawskiego Teatru Rozmaitości budziła zainteresowanie - wśród widzów - znanymi nazwiskami aktorów i reżysera, wśród dziennikarzy oraz fotoreporterów także dlatego, że wyjątkowo nie pozwolono nam podejrzeć prób zespołu. Poniedziałkowy wieczór zadowolił chyba największych malkontentów - "Między nami dobrze jest" Doroty Masłowskiej nagrodzone zostało pierwszymi na przeglądzie owacjami na stojąco. Całkiem zasłużenie.

Sprawa wydaje się być prosta: tak dobrze od początku do końca napisanego tekstu w tej edycji festiwalu jeszcze nie mieliśmy: bez przestojów, zbędnych dłużyzn, za to skrzącego się dowcipem - cacko! Reżyser, Grzegorz Jarzyna, zrobił to co mógł najlepszego - pozostał mu wierny. Dzięki temu dostaliśmy dowcipną, zadziornie krytykującą współczesność sztukę.

A wszystko przez zgrabne zaprzeczenie. Osowiała staruszka (cudowna Danuta Szaflarska) żyje razem z córką i wnuczką w jednym pomieszczeniu 'wielokondygnacyjnego budynku ludzkiego w Warszawie". To obywatelki drugiej kategorii, Polski F. Opowiadają, że nie kupiły wyciągniętej z kontenera na śmieci gazetki "Nie dla Ciebie", bo stać je! Dzwonią do siebie na brak komórki, przebywają w swoim braku pokoju i jeżdżą na wakacje nigdzie, bo gdzieżby indziej. Do tej groteski dochodzą jeszcze: sąsiadka nazywająca się "grubą świnią", która nie chce wychodzić z domu, bo przecież "ludzie mają bardziej wzniosłe powody, by rzygać". To świat zlepiony z oczekiwań, którymi karmią nas kolorowe pisma i internet: biednych i bogatych, także "dobrego" polskiego kina, w którym bohater musi za pomocą supermiły wydostawać się z matni. To opowieść o naszym patriotyzmie i jego braku, o celebrytach, dobroci na pokaz, przywiązaniu do przedmiotów, prostactwie, ale i sile wspomnień.

Na scenie świetnie wypadła i Mała Metalowa Dziewczyna (Aleksandra Popławska), i jej matka - pracownica Tesco (Magdalena Kuta). Nie do pobicia są także Adam Woronowicz w roli reżysera i Rafał Maćkowiak jako aktor. Niezapomnianą rolę stworzyła Maria Maj (sąsiadka) i Roma Gąsiorowska (Edyta). Dobrze sprawdziła się także scenografia Magdaleny Maciejewskiej.

Głównym odniesieniem u Masłowskiej jest II wojna światowa - ta z puszczanych mimo uszu opowieści babci i ta sama, której wydarzenia sprawiają, że istniejemy my i świat wokół nas. Wszystko plącze się w słowie, wszystko dąży do uświadomienia radości z bycia Polakiem.

[...]