DYSKRETNY UROK PERWERSJI

Janusz R. Kowalczyk, RZECZPOSPOLITA

Bohaterką monodramu, który wykonuje Ewa Kasprzyk, jest Patty Diphusa, światowej sławy gwiazda porno. Z punktu widzenia takiej właśnie wyzwolonej kobiety hiszpański reżyser filmowyPedroAlmodovarwygłaszałmniejlubbardziej kontrowersyjne poglądy w felietonach zamieszczanych w latach 80. w czasopiśmie „La Luna”. Sceniczna adaptacje tekstów Almodovara przygotował Remigiusz Grzela, a reżyserii podjęła się debiutantka Marta Ogrodzińska.

Godzina zwierzeń symbolu seksualnych marzeń - de facto starzejącej się, głęboko osamotnionej kobiety - trzyma w napięciu dzięki świetnemu aktorstwu. Ewa Kasprzyk pojawia się na scenie w monstrualnej różowej peruce, pelerynce imitującej lamparcia skore, kostiumiku podkreślającym ponętność kształtów i w butach na kilkunastocentymetrowych koturnach. Portretu artystki dopełnia jaskrawy makijaż, podręczny kuferek z kosmetykami, utensylia z sex-shopu, butelka whisky na rozluźnienie.

Patty, podobnie jak filmowebohaterkiAlmodovara,okazałasiępostaciąniejednoznaczna.Intrygujeanarchicznymstosunkiem do kanonu obyczajów i naturalną otwartością na wyzwania chwili. Obowiązki zawodowe splotły się u niej w nierozerwalna całość z zamiłowaniami ściśle prywatnymi, wyrażającymi się w poglądzie, ze w łóżku szkoda tracić czasu na spanie. I choć nie każdemu musi odpowiadać jej styl życia, Patty nieoczekiwanie wyznaje bolesna prawdę, ze jest dobra, albo i najlepsza, w sztuce, która ma w końcu niezliczonych odbiorców. Tak naprawdę to oni ja stworzyli. Stała się ucieleśnieniem ich erotycznych fantazji. Jeśli mocno rozmijają się one z dobrym smakiem, by nie wspominać o obyczajach, to nie jej wina. Kiedy jestem dobra, jestem dobra, a kiedy jestem zła, jestem jeszcze lepsza - ironizuje Patty. Daje to, na co jest zapotrzebowanie. A co otrzymuje w zamian?

Dzięki Ewie Kasprzyk żadne z intymnych, szokująco szczerych wyznań bohaterki nie zabrzmiało wulgarnie. Wspaniała jest scena przeistoczenia Patty, kiedy przyznaje się do nieodwzajemnionej miłości i ściąga z głowy kiczowata perukę. Spod maski łatwej panienki wygląda nieludzko zmęczona twarz zrezygnowanej kobiety. Przytłoczonej bezsennością i osamotnieniem. Świadomością przemijania urody, która dotąd czyniła ja atrakcyjną dla tłumów, czyli dla nikogo.