BAŚNIOWY ŚWIAT KSIĘCIA MYSZKINA
Marie-Cecile Berenger, LA PROVENCE
W swej adaptacji „Idioty" Dostojewskiego zatytuowanej „Książę Myszkin", polski reżyser Jarzyna i jego trupa przedstawiają świat mistyczny.
Pomimo że reżyseria jest po trosze klasyczna, przedstawienie Jarzyny na podstawie „Idioty" Dostojewskiego zabiera nas w baśniowy świat.
Scenografia, prosta, lecz olśniewająca, pozwala aktorom odpowiednio grać; scena staje się wielowymiarowa dzięki grze przypominającej przesuwane drzwi. Dzieje się tak dlatego, że w tej adaptacji „Księcia Myszkina" poszczególne wątki toczą się w tym samym czasie.
Wracając pociągiem do ojczystego kraju, książę wyobraża sobie oczekujące go powitanie. Bierze więc udział w niektórych scenach, ale czasem jedynie asystuje jako obserwator. Cezary Kosiński uosabia zresztą księcia marzyciela, idiotę, który nie uchodzi za opóźnionego umysłowo, lecz jest raczej zdolny do wiary, do prawdy innej niż ta, którą posiadają otaczające go postacie. Dla Jarzyny idiota nie jest zdecydowanie niespełna rozumu i nawet protagoniści tej sztuki wydają się uznawać wyższość księcia, inną z racji zdolności do odkrywania tajemnic, do których nikt wcześniej nie dotarł. Odnaleźć można bez wątpienia ślad mistycyzmu, którym reżyser jest naznaczony dzięki swemu wykształceniu.
W sztukę powplatane są - skądinąd w odpowiednim momencie -bułgarskie głosy, jak również pieśni i muzyka z buddyjskimi akcentami. Podobnie jak w wystawionej na festiwalu w ubiegłym tygodniu „Iwonie, księżniczce Burgunda", bohaterowie „Księcia Myszkina", odrzuceni przez społeczność, w której żyją, zaprezentowani są jako czyści, jako poeci. Magdalena Cielecka, która była wspaniała w roli Iwony, jest tutaj Nastazją, rozdartą pomiędzy rozpustą i pożądaniem do księcia, w pół drogi pomiędzy męką i świętością.
A do tego jeszcze gra cudownie ciałem i gestami, żeby wyrazić rozpacz swej postaci. Bo w teatrze Jarzyny ciało staje się słowem, aby być jeszcze wierniejszym odczuciom jego protagonistów.
